main graphic

main graphic

Madagaskar

Niby na odległość, bo misjonuję na Madagaskarze, ale przecież z bliska, bo w dobie globalnej komunikacji odległość fizyczna stopniała, obserwuję, jak przez Polskę przewala się fala skrajnych dyskusji i komentarzy na temat ruchu i wspólnot charyzmatycznych. Dla jednych jest to absolutne niebezpieczeństwo i jak z rękawa sypią argumentami przestrzegając przed pentekostalizacją. Inni przeciwnie, widzą w tym wymiarze charyzmatycznym realną szansę dla Kościoła naszych czasów.

Na spokojnie spróbuję podzielić się osobistą refleksją na ten temat jako polski katolik, werbista, misjonarz i zaangażowany charyzmatyk, kierujący Odnową na Madagaskarze.

Przede wszystkim uważam, że używając terminu "pentekostalizacja" w pejoratywnym kontekście rzucamy uprzedzające i negatywne rozumienie tajemnicy Zielonych Świąt (Pentecôte po francusku) i wyrządzany sobie krzywdę zubożając pełnię przeżycia chrześcijańskiego.

Kilka lat temu, już tu na Madagaskarze, na łamach lokalnej gazety zadałem takie pytanie: "Jaki profil katolika, biorąc pod uwagę całościową duchowość chrześcijańską, jest profilem 'normalnego' katolika?” Czy jest nim katolik niedzielny i statyczny? Katolik o rozwiniętej jedynie pobożności maryjnej i świętych (np. kocham Matkę Bożą). Może jednak, mimo wszystko, czegoś nam brakuje?

Niektórzy mają wręcz alergię na samo sformułowanie "charyzmatyczność". Pomijając wiele cennych źródeł i dogmatycznych i kościelnych, dla obrony charyzmatycznej strony katolickiej duchowości ograniczę się jedynie do osobistej refleksji.

Zatem wróćmy do źródeł! Wróćmy do początków! Skąd wzięli się pierwsi chrześcijanie? Jaką duchowością żyli pierwsi chrześcijanie? Czy tradycyjnie polską? Nie, bo polskich chrześcijan jeszcze nie było. A już byli "NORMALNI" chrześcijanie i, co więcej, żyli w pełni duchowością charyzmatyczną!!! I ci pierwsi chrześcijanie zrodzili się z Ducha Świętego. Zastanawiając się uczciwie nad wydarzeniem Zielonych Świąt trzeba przyznać, że objawy charyzmatyczne, jakie towarzyszyły temu, miały niebagatelne znaczenie dla pociągnięcia do wiary i do nawrócenia tysięcy pogan w tym dniu i milionów przez setki kolejnych lat.

Jako misjonarz z całą mocą muszę to powiedzieć, iż jeśli kiedykolwiek i gdziekolwiek na świecie wiara i Kościół mógł się narodzić i zakorzenić, to głównie dzięki temu, że ewangelizacji misjonarzy towarzyszyły i wciąż towarzyszą objawy i znaki charyzmatyczne!

W konsekwencji zmuszony jestem zadać prowokujące pytanie: Która duchowość, a co za tym idzie, jakie duszpasterstwo jest czy było lepsze i skuteczniejsze? Duchowość pierwszych chrześcijan uważanych za źródłowych i normalnych? Czy może pobożność tradycyjna i "kulturowa" milionów współczesnych katolików, w tym polskich?

Pamiętam kilkanaście lat temu, kiedy osobiście wprowadzałem Odnowę charyzmatyczną do diecezji Mananjary na Madagaskarze, niektórzy księża wręcz zabraniali katechistom mówić o Duchu Świętym. Pozostawię to bez komentarza.

Jeśli już wchodzimy w dyskusję na temat Odnowy charyzmatycznej, to bądźmy bardzo ostrożni i obiektywni, aby nie strzelać sobie w kolano. Po pierwsze, aby nie wylewać dziecka z kąpielą. Aby nie nastrajać negatywnie do duchowości pentakostalnej, której centrum jest OSOBA Ducha Świętego!

Owszem w każdej dziedzinie, w każdej formie duchowości i pobożności, mogą być dewiacje. I w każdej grupie religijnej też. Nie wyłączając hierarchii. Mówię tak, aby nie przykładać przesadnie surowej miary osądu do laikatu, który jest na drodze poszukiwań. Jeśli napominać to z sercem Dobrego Pasterza, a nie batem.

To jest temat rzeka, a może jak Ocean Indyjski, nad którym żyję. Zatem nie wyczerpuje się tym moim głosem. Może będą kolejne. A póki co, wsłuchajmy się, co mówi Duch do Kościoła i kościołów naszych czasów.

Zdzisław Grad SVD
0
0
0
s2smodern