main graphic

main graphic

„Cieszę się na myśl o powrocie do Irlandii” to jedne z pierwszych słów, którymi papież Franciszek przywitał się w przesłaniu wideo do uczestników Kongresu Rodzin w Dublinie, który bezpośrednio poprzedzał jego przylot do Irlandii. Rzeczywiście bowiem papież Franciszek, jako jezuita, przebywał w Irlandii przez dwa miesiące na początku 1980 roku ucząc się języka angielskiego. Odbywał wtedy swój rok szabatowy po zakończeniu urzędowania jako prowincjał w Argentynie. Było to kilka miesięcy po historycznej, pierwszej dla narodu irlandzkiego wizyty papieża Jana Pawła II.

Wtedy mniej więcej połowa całego narodu uczestniczyła w papieskich ceremoniach. A krótkie wyznanie w czasie homilii „Młodzi Irlandii – kocham was!” wypowiedziane przez papieża Polaka wyzwoliło blisko 10 minutową euforię radości i śpiewu, która nie pozwoliła dojść papieżowi do głosu. Przebywając owej zimy na wyspie 43 letni o. Jorge Mario Bergoglio SJ , zapewne w najśmielszych marzeniach nie mógł przypuszczać, że kolejnym papieżem, który przybędzie na wyspę będzie właśnie on.

Po blisko 40 latach świat irlandzki, do którego miał przybyć Papież Franciszek, był jednak zupełnie nie do poznania w stosunku do tego, którego mógł zasmakować w czasie swojego roku szabatowego. Sam jezuicki Instytut Milltown, w którym mieszkał, już jest praktycznie opustoszały, nie prowadzi żadnych studiów teologicznych. Jego los nie jest niczym niezwykłym w panoramie całego katolicyzmu irlandzkiego, który od ponad 2 dekad zmaga się z bardzo silnym kryzysem wiary.

Kryzys wiary, gdyby patrzeć tylko na statystyki deklaracji przynależności do wiary katolickiej deklarowanej przez mieszkańców Republiki Irlandii, wydawać mógłby się jakąś utopią. Podczas ostatniego spisu ludności w 2016, jako katolicy zadeklarowało się 78% Irlandczyków. Wystarczy jednak pobyć krótko na wyspie, otworzyć gazety, poprzebywać pośród „tubylców”, aby dostrzec stan społeczności Kościoła i tej iluzji katolickiej większości nie dać się zwieść. 

Wiadomym było, że nie będzie to łatwa wizyta dla papieża Franciszka. Przybywał do kraju, który 2015 roku zredefiniował małżeństwo w swojej konstytucji, legalizując je dla związków jednopłciowych, a kilka miesięcy przed jego przybyciem usunął, jeszcze bardziej znaczącą niż 3 lata wcześniej większością głosów, konstytucyjną ochronę dzieci poczętych. Otworzono w ten sposób de facto drogę do szeroko dostępnej możliwości zabijania dzieci nienarodzonych. Niektórzy komentatorzy nazywali to wydarzenie najbardziej krwawym dniem w całej historii Irlandii. 

Daleko było Franciszkowej wizycie do przygotowań i rozmachu poprzedniej papieskiej wizyty z 1979 roku. Dublin nie był specjalnie ustrojony na wizytę gościa i bardzo szybko wrócił do swojego rytmu po odlocie papieża. Tak się złożyło, że podczas tej papieskiej pielgrzymki zostałem poproszony o pomoc dla Radia Maryja i TV Trwam, by podjąć się komentowania na żywo tego wydarzenia. . Mimo, że od kilku lat już pozostawiłem posługę w mediach, zdecydowałem, że dobrze będzie tak się przysłużyć Rodakom, odświeżając nieco przeszłe doświadczenia pracy w mediach. To także dało mi dostęp do centrum medialnego, przygotowanego na kilkaset osób przez rząd irlandzki. W pierwszy dzień wizyty, kiedy papież miał spotkanie z prezydentem, premierem oraz korpusem dyplomatycznym, owo centrum pękało w szwach. Kiedy program pielgrzymki przeszedł w bardziej duchowy wymiar, szczególnie drugiego dnia, centrum było już dużo bardziej spokojne i wolne od tłumu dziennikarzy. 

Dla części przywiązanych do wiary katolików irlandzkich oraz mieszkających tu katolików z innych narodów, ta wizyta na pewno była czasem radości i świętowania. Oczywiście radości okrytej doświadczeniem przeszłych win Kościoła w Irlandii, do których papież odnosił się w czasie swojej pielgrzymki. Najbardziej wymownym momentem przeproszenia za grzechy był ręcznie napisany akt pokutny w języku hiszpańskim, który papież zredagował wraz z ofiarami przestępstw, których dopuściły się osoby duchowne. 

Najradośniejszym momentem papieskiego pielgrzymowania było wydarzenie na Croke Park w Dublinie, gdzie blisko 80 tyś. osób zgromadziło się na wieczorny czas świętowania, poprzedzony programem artystycznym, podczas którego wysłuchano świadectw rodzin z różnych części świata, w tym także z Irlandii. Z tym wydarzaniem przez media połączyło się około pół miliona irlandzkich widzów. I to chyba będzie najbardziej pozytywnie zapamiętane doświadczenie.

Niektórzy komentatorzy porównywali tę wizytę w Irlandii z pielgrzymką Benedykta XVI do Wielkiej Brytanii w 2010 roku, gdzie papież również jechał skonfrontować się z bolesną rzeczywistością Kościoła zranionego grzechami przeszłości. Jednak, jak podkreślano, tamta wizyta zostawiła bardzo pozytywne doświadczenie w sercach i udało się z niej uczynić także krok nadziei ku przyszłości. Wizyta papieska w Irlandii ze strony mediów rodzimych raczej tych pozytywnych aspektów nie uwypuklała. 

Papież, dzieląc się wrażeniami z wizyty na pokładzie samolotu, wyznał, że doświadczył silnej wiary wśród Irlandczyków. A co pozostało po wizycie papieża w Kościele w Irlandii? Oczywiście, nie zmierzymy dotknięć serc ludzkich i myśli, przemian, które być może będą potrzebowały lat, aby zaowocować. Na pewno nie można mówić o żadnym efekcie natychmiastowym papieskiej wizyty na szeroką skalę. Oficjalne kanały informacyjne Kościoła w Irlandii mówią o wielkim sukcesie wizyty. Np. do seminarium narodowego służącemu całemu Kościołowi w Irlandii w tym roku zgłosiło się najmniej kandydatów w całej notowanej historii uczelni. W tym jedynym seminarium diecezjalnym na wyspie jest ich teraz 17. Oczywiście gdyby pozbierać liczbę uwzględniając zakony i inne instytuty, to będzie ona nieco wyższa, choć część z tych osób swoje powołanie nie odkryła w Irlandii i przebywa tu kontynuując formację, a kilku innych przeżywa swój tzw. rok propedeutyczny który poprzedza wstąpienie do seminarium.

Na pewno trudno mówić o powszechnym mocnym wpływie wizyty papieskiej na naród irlandzki czy Kościół używając modnego - aczkolwiek dość dyskusyjnego w moim odczuciu - „efektu Franciszka”. Myślę, że wizyta papieża pokazuje także, że nie da się jedną krótką pielgrzymką odmienić przestrzeni wiary w narodzie, która od długiego czasu przeżywa wewnętrzny kryzys (a którego pobieżny opis to temat na przynajmniej kilka artykułów). Myśląc o tej wizycie z perspektywy miesiąca - bo tyle od niej mija kiedy piszę te słowa - opis jej jawi mi się w słowach Psalmu 126:

„Którzy we łzach sieją, żąć będą w radości.
Postępują naprzód wśród płaczu, niosąc ziarno na zasiew:
Z powrotem przychodzą wśród radości,
przynosząc swoje snopy”.

Wydaje się, że obecny czas w Irlandii to siania wśród łez. Czas na zbiory radosne przyjdzie być może nawet dla innego pokolenia. Nam pozostaje być wiernym i nie zniechęcać się w dziele ewangelizacji do którego przeznaczył nas Pan.

Bartłomiej Parys SVD
0
0
0
s2smodern

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?