main graphic

main graphic

W naszych werbistowskich staraniach o podkreślenie znaczenia słowa Bożego powraca niekiedy w różnych kontekstach kwestia zaznaczenia swego rodzaju równowagi pomiędzy Jezusem Chrystusem obecnym w Eucharystii i obecnym w swoim słowie. Z jednej strony istnieje swego rodzaju symetria. Mamy przecież dwie części Mszy świętej: liturgię słowa i liturgię Eucharystii. Dla każdej z tych liturgii przeznaczony jest oddzielny „stół-ołtarz”.

Pismo święte doznaje też czci: często procesyjnie wnosimy Ewangeliarz i błogosławimy nim, a „ołtarz słowa”, czyli ambonkę wyposażamy w dodatkową półkę z przodu lub dostosowujemy górną część, by po liturgii położyć tam słowo Boże, oddając mu tym samym cześć i lepiej je eksponując. Z drugiej jednak strony kwestia pewnego zrównoważenia pomiędzy czcią słowa Bożego i czcią Najświętszego Sakramentu nie jest unormowana i pozostaje raczej w gestii entuzjastów.

Chrzest Polski - fresk

Media donoszą, że w Polsce będzie nowe święto państwowe: Święto Chrztu Polski. Będzie ono obchodzone 14 kwietnia (więcej tutaj). Wydaje się, że nawet tsunami hejtu nie stanie na drodze tej pięknej decyzji. Już się cieszę na to nowe święto. A dlaczego się cieszę? Bo byłem jednym ze zwolenników upamiętnienia „geburtstag’a” Polski.

A wszystko zaczęło się gdzieś chyba w 2008 roku. Na Dworcu Centralnym w Warszawie było stoisko z książkami. Zainteresowała mnie „Kronika” Galla Anonima. Ciągle się o niej mówi, cytuje się ją, ale chyba mało się ją czyta. Wydanie było proste i tanie, kosztowało chyba 23 złote. Kupiłem. Otwieram. Czytam. Nagle szok: Mieszko urodził się ślepy! Wzrok odzyskał w siódmym roku życia nagle, bez niczyjej pomocy, w jakiś cudowny sposób. Nic o tym nie wiedziałem.

Żniwa ryżu na Bali

Przeciwstawienie wielkości żniwa małej ilości żniwiarzy przypomina pojedynek Dawida z zabójczym Goliatem. Znamy zakończenie biblijnego pojedynku. Ale i wiemy, że w tak zwanym życiu często maluch nie ma szans z wielkoludem. Osiedlowy blaszak przegra w końcu z kolejnym hipermarketem. Kredytobiorca z bankiem. Głos rozsądku z „mądrością” tłumu.

Gdyby pójść tą drogą, można by sobie wytłumaczyć słowo Ewangelii jako proste stwierdzenie, że roboty nie przerobisz. Więcej: nawet się nie porywaj, człowieku, na to ewangeliczne żniwo, bo raz – nie za bardzo wiesz, co się za tym słowem kryje, a dwa – cóż byś chciał wobec takiego bezmiaru zdziałać dwoma rękami?

Ambohitsara, Madagaskar

Na środku pierwszego pomieszczenia dostrzegam domowników, których twarze rozświetlone są naturalnym i przyjaznym uśmiechem. Nie wiem, jak się zachować. Jestem pierwszy raz w tym regionie.

Gospodarz robi pierwszy krok w moim kierunku. To trochę łamie napięcie mojego zagubienia i z ulgą ruszam w jego stronę, by przyjąć powitanie. Robię dwa kroki i wyciągam rękę. Mężczyzna zatrzymuje się zmieszany. Staje w pół drogi i mam wrażenie, że chce się cofnąć. Tracę pewność i nerwowo odwracam się, szukając ratunku u tych, którzy mi towarzyszą.

- Ojciec jeszcze nie zna naszych zwyczajów. Wskaż mu miejsce, gdzie może usiąść – wyjaśnia gospodarzowi mój katechista.

Reading Biblie

"Codziennie je czytam, tylko nikomu nie mów" – głos jej towarzyszył mi przez następnie kilka dni. Nie wiedziałem dlaczego? Nie wiedziałem co powinienem zrobić? W końcu zdyjąłem Pismo Św. z półki i położyłem je na biurku, obok laptopa. Zacząłem czytać codziennie jeden rozdział z Ewangelii. Kiedy skończyłem Nowy Testament, zaczynałem od początku.

Minęło około pół roku. W końcu zaświecił promyk w mojej logice i sercu. Zrozumiałem, że codzienne czytanie Pisma Św. to nie intelektualne pogłębianie wiedzy o Bogu i samym sobie, a raczej budowanie relacji. To było takie proste - chodziło o poznanie, pierwszy zachwyt i dokonanie wyboru. Był to pewnego rodzaju proces budowania relacji ze Słowem, które jest życiem (J 6, 68).

Indonezja

Wybierając się do egzotycznego kraju staramy się poznać jego kulturę, język i religię. Każdy misjonarz, który poważnie traktuje ludzi, którym ma głosić Dobrą Nowinę, również tak postępuje.

Na temat Indonezji można wiele dowiedzieć się z internetu, ale pierwszym źródłem informacji nadal pozostają książki. Na rynku polskim można zakupić dobre przewodniki (np. A. Wójcik, „Indonezja”). Mamy też do dyspozycji obszerne opracowania (np. E. Pisani, „Indonezja itd.: studium nieprawdopodobnego narodu”) lub książki podróżnicze (A. Jaklewicz, „Indonezja. Po drugiej stronie raju”).

Misjonarze werbiści są nie tylko czytelnikami książek na temat krajów misyjnych, ale także sami wiele piszą. W Materiałach i Studiach Księży Werbistów można znaleźć wiele ciekawych listów naszych współbraci (np. o. Stefan Wrosz, Listy misyjne, t. 1/2). Szczególnie płodnym autorem jest o. Czesław Osiecki, który stale pisze nowe teksty i wydaje je w Polsce. Warto wspomnieć tylko niektóre książki jego autorstwa: „Pod krzyżem Południa” (1989), „Misjonarz na wyspie Flores” (1982), „Słotne dni na Flores” (1986), „Pod upalnym słońcem na Flores” (1989), „Ogród miłosierdzia na Flores” (2000).

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?