main graphic

main graphic

Kategoria: BIBLIA


Obchodziliśmy kilka dni temu uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Jednym z ulubionych obrazów na to święto jest obraz Niepokalanego Poczęcia. To właśnie dzięki temu, że Maryja została zachowana od grzechu pierworodnego, nie podzieliła losu wszystkich grzeszników, jakim jest grób, ale z duszą i ciałem została wzięta do nieba.

W teologicznym wyrażeniu tej prawdy malarze często sięgali po potężny obraz Niewiasty obleczonej w słońce z Apokalipsy św. Jana (zob. Ap 12, 1): „Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu”.

W pojawieniu się Mojżesza i Eliasza podczas Przemienienia na górze Tabor jest aspekt, o którym wspomina się rzadziej. Otóż, ich pojawienie się musiało spełniać w czasach Pana Jezusa elementarne wymagania logiki. Według ówczesnych poglądów na życie pozagrobowe, człowiek w momencie śmierci rozpadał się na proch, który pozostawał na ziemi, i na ducha, który był darem Bożym ożywiającym materię (por. Koh 12, 7). Co pozostawało? Jakiś bliżej nieokreślony cień, który wiódł życie smutne i ponure gdzieś w podziemnym królestwie zmarłych, gdzie święci przebywali razem z grzesznikami, i skąd już wyjścia nie było (por. Ps 88, 11-13). 

Jeżeli chodzi o Mojżesza, to sprawa jest dużo bardziej skomplikowana.

"Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię". Te słowa zabrzmiały jak początek ulubionej bajki, opowiadanej spokojnym głosem babci, bajki znanej, ale chętnie słuchanej, bo pięknej i dobrej. I zapragnęliśmy słuchać dalej tej opowieści, i chociaż wiedzieliśmy, o czym ona jest, to chcieliśmy usłyszeć ją kolejny raz i zachwycić się nią.

A pani Helena, z oczami w okularach wpatrzonymi w lekcjonarz, mówiła do nas tak, jak gdyby nie czytała czarnych sznurków liter, ale opowiadała, co widzi. A widziała ona ziemię, która była pusta i bezładna i widziała Ducha, który unosił się nad prawodami. Choć może lepiej byłoby powiedzieć, że to Duch pozwolił jej widzieć wszystko swoimi oczami.

Psalm 118 ma bardzo ciekawy liturgiczno-świąteczny charakter. Psalmista wyśpiewuje wielkość Boga wybawcy i przyzywa ludzi do uwielbienia Go w ramach celebracji liturgicznej. Ten tekst szczególnie dobrze pasuje do świętowania Niedzieli Palmowej.

To właśnie w tym psalmie znajdują się słowa, które powtarzamy na każdej Mszy Świętej w hymnie „Święty, święty, święty”: „Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie, hosanna!”. Widząc Chrystusa wchodzącego do Jerozolimy, pragniemy widzieć Go oczyma wiary, jak przychodzi do nas w chlebie i winie.

Z cyklu "Słowo Boga staje się Ciałem... w Tobie"

Proces uzdrowienia moich myśli rozpoczął się wiele lat temu na misji w Serowe w Botswanie. I ciągle trwa. Do jednej z moich wiosek miałem około 300 km. Droga długa i monotonna, połowa prowadziła przez pustynię. Był to dobry czas, aby doświadczyć i poznać prawdę o własnych myślach, szczególnie tych ukrytych głęboko w zakamarkach mej podświadomości. Dręczyły mnie raczej podczas długich godzin podróżowania. Na początku próbowałem zagłuszyć je słuchaniem muzyki. Innym razem słuchałem kaset do nauki języka. Było to jednak chwilowe odprężenie. Negatywne myśli budziły we mnie chaos, lęk, niepokoje i zwątpienie. Szukałem.

Jezus udając się na modlitwę, na górę Tabor zabiera ze sobą Piotra, Jana i Jakuba. To oni dzielą z Jezusem wyjątkową bliskość, nie tylko w tej sytuacji. I nie tylko w tej sytuacji ich odpowiedzią na zaproszenie do wielkiej bliskości jest sen. 

Kiedy otwierają oczy, odnajdują się w zupełnie innym świecie, niż ten, w którym zasnęli. Całe wydarzenie nie dzieje się trochę obok nich, choć fizycznie są obecni. Jednak zarówno przed zaśnięciem, jak i po przebudzeniu są blisko Jezusa, patrzą na Niego kiedy się modli i widzą Go odmienionego, pełnego światła, w obecności dwóch niezwykłych postaci.

Przeglądaj wg autorów

NEWSLETTER

Chcesz otrzymywać powiadomienia o najciekawszych tekstach?