main graphic

main graphic

Z cyklu "Słowo Boga staje się Ciałem... w Tobie"

Martin trzasnął drzwiami i rzucił torbę na podłogę mieszkania. Nalał whisky i jednym tchem opróżnił zawartość szklanki. Napełnił ponownie. Z dumą a zarazem z poczuciem żalu i lęku przyglądał się dużej kolekcji zebranych książek. Wydawało mu się, że osiągnął to, czego pragnął. Zdobył kilka akademickich tytułów i tym samym osiągnął pozycję społeczną. Miał zaledwie 33 lata, dobrze płatną pracę. Był niezależny, był panem własnego losu. Wystarczyło jedno doświadczenie, jedno poznanie, aby wszystko utraciło wartość i sens. 

- Co robić? – usłyszał zaniepokojony głos logiki. Palcami przebiegał po wierzchach książek. Zatrzymał dłoń. Wzrok utkwił na tytule „Pismo Święte”. Szybkim ruchem wyciągnął, otworzył na chybił trafił i przeczytał fragment: „I poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32).

Wolnym krokiem przechadzał się po mieszkaniu.

- Jaka prawda może uczynić mnie ponownie wolnym? – pytał sam siebie. – Nie ma prawdy bez miłości i nie ma miłości bez prawdy. Muszę poznać prawdę i miłość, a będę wolny. 

Czytanie Pisma Świętego to kolejny krok w procesie budowania relacji ze Słowem Boga i samym sobą. To codzienne wybory słuchania tego, który jest Prawdą, Drogą i Życiem (J 14,6). To budowanie i przeżywanie intymnej relacji miłości, która jest jedynym źródłem poznania Boga i siebie. 

Wybór kogo słuchasz i co czytasz zależy od świadomego przeżywania siebie i poznawania prawdy o sobie. Jeżeli człowiek pragnie jedynie i wyłącznie kariery, pozycji społecznej, bogactwa i własnego komfortu, wówczas nie będzie ani słuchał Chrystusa ani czytał Biblii.

Martin zbudował prawdę o sobie na kruchym fundamencie. Wystarczyło jedno doświadczenie, jedno poznanie, aby wszystko runęło w gruzach.

Inne wydarzenie miało miejsce w Nairobi w Kenii. Dostałem kolejny tekst do refleksji w ramach przeżywanych rekolekcji. Tym razem była to historia niewidomego żebraka Bartymeusza (Mk 10,46n). Usiadłem przy biurku, wziąłem ołówek do ręki i byłem gotów.

- Kolejne notatki – pomyślałem. Czułem się zmęczony intelektualnym poznawaniem Boga i siebie.

Postanowiłem zmienić taktykę. Zawiązałem oczy ręcznikiem. Wolnym krokiem z wyciągniętymi rękoma poruszałem się po pokoju. Poznawałem na nowo miejsce mego zamieszkania.

Minęła godzina, usiadłem do biurka. Palcami wędrowałem po kartkach Pisma Świętego, naśladując czytanie brailem. Czytałem raczej bez większego zainteresowania. W pewnej chwili moje palce zadrżały, zamarły wręcz w bezruchu. Bartymeusz, ślepiec został uzdrowiony. Nerwowymi i szybkimi ruchami pałaców szukałem imienia tego, który to uczynił. „Jezus”, długo palcami wczytywałem się w Jego imię. Wróciło życie, obudziła się nadzieja i entuzjazm. Szybkimi ruchami szukałem Prawdy, która miała moc uwolnić mnie od ślepoty. Pożerałem każdą wiadomość o tym, który uzdrowił ślepca. 

Czytanie Pisma Św. i słuchanie Chrystusa to nic innego jak codzienne wybory. Ci, którzy nie znają prawdy o sobie - odważę się powiedzieć - automatycznie nie znają Prawdy, która czyni wolnym. Słuchają i czytają to, co inni im podadzą i zaproponują. Zawsze chowają się za plecami bezimiennego tłumu.

Bartymeusz znał prawdę o sobie. Co więcej, znał Jezusa. Dlatego wyszedł z tłumu i wołał „Jezusie, Synu Dawida”. Nie przeląkł się głosów sprzeciwu, które podniósł tłum. Wyszedł do Prawdy, słuchał jedynie Prawdy i został uzdrowiony. 

Jest grupa ludzi, która zapatrzona we własne ambicje i szczęście słucha i czyta tylko to, co służy osiągnieciu kariery, pozycji społecznej, posiadania i niezależność. Nie dostrzegają iluzji i niebezpieczeństwa kruchych struktur, które budują na piasku (por. Mt 7,26). Martin w dzieciństwie często widział swego ojca zanurzonego w lekturze Pisma Św. Kiedy umierał na raka, otwarte Pismo Św. leżało na stoliku przy łóżku. Marin odruchowo spojrzał na otwartą stronę i przeczytał: „Słowo Chrystusa niech w was przebywa z całym swym bogactwem” (Kol 3,16).

- Jest twoje - pewnego poranka ojciec podał mu otwartą Biblię. Uśmiechnął się i dodał: – Czytaj je, a będziesz wolny i będziesz miał życie w sobie.

Ojciec umarł kilka godzin później. Martin stał przy jego łóżku z Pismem Św. w ręku. Kilka lat później pochłonęła go wizja zrobienia kariery i sławy. Zapominał o Piśmie Św., które schowane między innymi książkami czekało cierpliwe na swoją godzinę. 

Wybór, kogo słuchasz i co czytasz, leży wyłącznie w Twojej mocy. Innymi słowy, to Twoja decyzja i osobiste zaangażowanie. 

Kiedy zaczniesz regularnie czytać Pismo św. pojawią się nowe wezwanie. Twoja logika nie będzie rozumiała wszystkiego, co czyta. 

Janusz Prud SVD
blog comments powered by Disqus
0
0
0
s2smodern