main graphic

main graphic

Pieniężno, Polska

Wigilia Bożego Narodzenia. Dla nas, Polaków, nie ma drugiego takiego dnia w ciągu roku, który by w tak intensywny sposób dotykał naszych oczu, serc, wiary i tak obfitował we wzruszenia. Wszystko dzieje się gdzieś pomiędzy spełnionym oczekiwaniem, choinką, opłatkiem, potrawami, które je się tylko wtedy, kolędami i nocną wyprawą do kościoła. I wszyscy są razem, a przynajmniej chcieliby być. 

Dzieje się coś nieuchwytnego; na co dzień niedostępnego. I nic dziwnego. Treść wydarzenia, które świętujemy jest połączeniem tego, co ludzkie z tym, co boskie. Dwa światy, które się przenikają i jednoczą.

Mimo że już od wielu lat Boże Narodzenie przeżywam w klasztorze, to doświadczenie pozostaje niezmienne. Najbardziej lubię ten moment między wieczerzą wigilijną a Pasterką. Ostatni akord Adwentu. Ostatnie chwile, by przyjrzeć się swojej tęsknocie, zbadać gotowość na przyjęcie Tego, który ma przyjść. Bezcenny czas zatrzymania i samotności, który nadaje smak świętowaniu.

I o tym opowiada zdjęcie, które zrobiłem kilka lat temu w naszym seminaryjnym kościele w Pieniężnie. Wszystko jest już gotowe. Za chwilę zapełnią się ławki, rozbłysną główne światła i zacznie się Pasterka. Ale jeszcze nie teraz.

Teraz jest subtelne wyczekiwanie. Ostatnia szansa, aby rozkoszować się ciszą i oryginalnością sytuacji. Trzeba napełnić swoje oczy niecodziennym, pełnym barw, widokiem, który mówi o pięknie świata Boga. Przebija się on przez półmrok naszej codzienności, którą dobrze znamy. Odbija się w niej na różne sposoby i rozjaśnia swoim blaskiem. Najjaśniej jest w centrum - tam, gdzie przebywa Ten, "Który jest, Który był i Który przychodzi" (Ap 1,8). Do tego centrum prowadzą wszystkie linie na zdjęciu. Tam kierujemy swój wzrok. I słusznie, bo Boże Narodzenie, to nie kwestia magicznej atmosfery, sentymentów czy wzruszeń. Boże Narodzenie, to historia Boga, który wkracza w ludzkie dzieje i historia człowieka, który Mu na to pozwala.

Andrzej Danilewicz SVD
blog comments powered by Disqus
0
0
0
s2smodern