Świat według werbistów

BLOG

Kategoria: DUCHOWOŚĆ


Opowiadania a zarazem świadectwo innych o Bogu są ważnym doświadczeniem w życiu człowieka. Jest to początek drogi, poszukiwania i wyboru. Inspirują nas do wyjścia z otoczenia własnych przyzwyczajeń i schematów myślowych, aby poszukiwać i poznać Prawdę.

Słyszymy również opowiadania, które zabijają w nas wszelkie pragnienia serca i umysłu, aby poznać i żyć Prawdą. Jest grupa ludzi, która otwarcie zachęca i naciska wręcz do odrzucenia Boga i Jego miłości. Często czynią to pod tak zwanym płaszczykiem szukania własnego szczęścia, własnej prawdy, wygodnictwa i popularności.

Była noc, wszyscy już spali. Martin spakował plecak i po cichu opuścił ośrodek rekolekcyjny. Wyszedł na drogę i spojrzał za siebie. Dawno temu planował przeżyć i doświadczyć 30-dniowych rekolekcji duchowej odnowy. Była pełnia księżyca. Wolnym krokiem ruszył przed siebie. Szedł polną drogą w samym sercu lasu. Cisza, świeże powietrze i przeżyte kilka dni modlitewnego skupienia sprawiły, że czuł się dobrze.

Jeszcze kilka dni temu, wydawało mu się, że dotknął dna. Przeżywał pustkę, samotność i bezsensowność. Nie umiał kochać, tym samym nie umiał być kochanym. Kiedyś szukał prawdy, nigdy jednak miłości.

Poszukiwanie Prawdy to nie to samo co zdobywanie sukcesu. Prawda zawsze kocha, szanuje i troszczy się o innych. Prawda to Chrystus - „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14 6). Prawda nie jest ograniczona ani czasem i przestrzenią ani żadną niedyspozycją fizyczną i pozycją społeczną człowieka. Prawda nie skupia się na sobie, wręcz przeciwnie, szuka dobra dla innych.

Sukces natomiast to koncept myślowy wylansowany i propagowany przez ludzi tego świata. Człowiek sukcesu skupia się „na sobie i dla siebie”. Czas i przestrzeń – doświadczenie życia pomiędzy narodzeniem i śmiercią - to terytorium działania i funkcjonowania tej perspektywy. Ponadto ludzie chorzy, niepełnosprawni czy ubodzy nie mają szans na sukces.

Osoba, która osobiście spotkała i poznała Boga inspiruje nas do wyjścia z tłumu. Tak stało się w przypadku Samarytanki (J 4, 39).  Marnotrawny syn wrócił do domu ojca, ponieważ tam, u jego boku, doświadczył miłości (Łk 15, 11-31). Wygrzebał się z niewoli i ciemności grzechu i poszedł do domu ojca, który w pełni przywrócił dar jego godności (Łk 15, 22). Choroba czy śmierć bliskiej osoby często sprawia, że człowiek ucieka z tłumu codziennych przyzwyczajeń, aby odzyskać sens życia. Ślepota Bartymeusza sprawiła, że nie słuchał tłumu, który nastawał na niego, żeby umilkł (Mk 10, 48).

Umieranie dla samego siebie to doświadczenie pustki. Człowiek ma wrażenie, jakby utracił coś, do czego przynależał. Rzeczywistość, która gwarantowała mu poczucie bezpieczeństwa i komfortu, takie przynajmniej miał wrażenie, „umarła” i przestała istnieć. Życie jakby wymknęło się spod kontroli logiki. Zabrakło codziennych schematów i przyzwyczajeń. Schematy myślowe tłumu, komfort bliskich relacji czy pewność samego siebie straciły grunt pod nogami. Pojawiło się wyzwanie nowego poznania i podejmowania nowych decyzji, wolnych od manipulacji oczekiwań innych czy własnych przyzwyczajeń.

Z powodu pandemii koronawirusa mamy więcej czasu, który możemy poświęcić na modlitwę, a także doświadczamy większej niż zwykle izolacji i osamotnienia. To sytuacja częściowo, podobna do okoliczności, w których często żyją i pracują misjonarze i misjonarki. Jednak fakt ten nie przeszkadza im w nawiązywaniu duchowego kontaktu z Bogiem i ze wspólnotą wiernych Kościoła w ramach niewidzialnego klasztoru, wypełnionego modlitwą do Boga Ojca, i oddają chwałę Bogu Stwórcy, trwając w Jego słowie, słuchając może tym uważniej Jego głosu. 

Strona 2 z 7

Zawsze otwarci na znaki czasu staramy się kroczyć nowymi drogami,
jeżeli zapowiadają one większą skuteczność w wypełnianiu misyjnego nakazu.

KONSTYTUCJE SVD