Świat według werbistów

BLOG
Dynie haloweenowe

Mnie się trafiło w tym roku przeżyć przełom października i listopada na Wyspach, w Szkocji. I muszę przyznać, że jestem zaskoczony. Dla wielu, jeśli nie dla większości miejscowych, ten dyniowy wieczór jest jakby bliżej niezrozumiałym i poniekąd wymuszonym zwyczajem, którego genezy nie są w stanie tak do końca wskazać.

Pytałem kilku dorosłych, co tak naprawdę obchodzą, świętując Halloween – i odpowiedź, która się powtarza, to: „no wiesz, Halloween… to Halloween”. Dochodzi do tego, że nawet co do pisowni nazwy ‘święta’ nie są pewni.

Madagaskar

Na Madagaskarze spotkałem się z bardzo bogatą tradycją zwyczajów pogrzebowych. Jednym z takich zwyczajów jest tzw. „przewijanie zwłok”. Co siedem lat otwiera się grobowce i wymienia się materiał, w którym zawinięte są szczątki zmarłej osoby. Po wymianie, zawinięty całun bierze się na barki i w kilka osób obtańcowuje „ze zmarłym” sześć razy dookoła grobowca.

Byłem świadkiem, jak sąsiedzi inaugurowali duży grobowiec dla sześciu przodków, pochowanych dotąd w trzech odrębnych miejscach. Uroczyste przeniesienie świętowane było przez trzy dni i trzy noce. Przez pięć lat mojego pobytu na Czerwonej Wyspie nie widziałem Malgaszów w bardziej radośniejszej sytuacji.

Mimo upływu lat, postępu w medycynie i technice, człowiek wciąż nie wyeliminował cierpienia z równania swego życia. Jesteśmy zdolni do przeżywania cierpienia na wszystkich poziomach. Cierpimy ciałem, duchem i duszą. Jedno, co nam się udało, jako ludziom, to wydoskonalenie technik maskujących.

Cierpienie, ból mogą być skrzętnie skrywane, chowane pod płaszczykiem tak, żeby nie kłuło w oczy, nie przyciągało uwagi. Tak, by na bardzo podstępne pytanie: "jak się czujesz?" móc zawsze bez mrugnięcia okiem odpowiedzieć: "dziękuję, świetnie".

Grafika

Pejzaż religijno-moralny, jaki się objawia ewidentnie w Polsce, musi niepokoić i zastanawiać nas duszpasterzy i misjonarzy. Analizując apolitycznie publiczne wybory i decyzje ochrzczonych Polaków, choćby w ostatnich dniach, to jest nad czym myśleć.

Książę tego świata, czyli diabeł, w całej swej przebiegłości przyklaskuje takiemu chrześcijaństwu, które rozmiękczone grzecznościowo pragnie się ugadać ze wszystkimi bez narażenia się. Lecz takie chrześcijaństwo jest zakłamaniem i porażką. Nie prowadzi do spotkania z żywym i zbawiającym Chrystusem.

Madagaskar

Jaki profil katolika, biorąc pod uwagę całościową duchowość chrześcijańską, jest profilem 'normalnego' katolika? Czy jest nim katolik niedzielny i statyczny? Katolik o rozwiniętej jedynie pobożności maryjnej i świętych (np. kocham Matkę Bożą). Może jednak, mimo wszystko, czegoś nam brakuje?

Niektórzy mają wręcz alergię na samo sformułowanie "charyzmatyczność". Pomijając wiele cennych źródeł i dogmatycznych i kościelnych, dla obrony charyzmatycznej strony katolickiej duchowości ograniczę się jedynie do osobistej refleksji.

Madagaskar

W Afryce i na Madagaskarze wszystko może tańczyć, ale nie motor, bo to oznacza, że złapaliśmy „gumę”. Utknąłem na dobre pomiędzy wioskami i miałem po kilka kilometrów do każdej z nich. Słońce w zenicie. O pchaniu nawet nie było mowy, bo mój wehikuł był ciężki. No to ładnie!

Jak już spróbowałem wszystkiego, co było w mojej mocy, zrozumiałem, że jestem zdany na pomoc „z drogi”. Po pół godzinie słońce tak dało mi się we znaki, że z chęcią wyłożyłem się w rowie, próbując schować się w cieniu wysokiej trawy. Na tej drodze przez kilka godzin może nic nie jechać.

Strona 15 z 20

Zawsze otwarci na znaki czasu staramy się kroczyć nowymi drogami,
jeżeli zapowiadają one większą skuteczność w wypełnianiu misyjnego nakazu.

KONSTYTUCJE SVD